Blog

Z uwagi na zawód jaki wykonuję, nowe wyzwania i obowiązki nie przychodzą do mnie z początkiem roku kalendarzowego, czyli w styczniu, ale dopiero z końcem lata. Wrzesień jest dla mnie miesiącem nowego rozdania. Świat wokół całkowicie się zmienia – zaczyna przyspieszać. Widać to w zatłoczonych tramwajach, zakorkowanych ulicach i ogólnym pośpiechu. Firmy wskakują na wysokie obroty. Zaczyna się planowanie budżetów, promowanie nowych produktów/usług. W sklepach pojawiają się nowe kolekcje. Sprzedaż idzie do góry. To oczywiste, bo przecież wszyscy kochamy nowe trendy, nie tylko te modowe, ale też wnętrzarskie, biznesowe i rozwojowe. Pierwsze oznaki mówiące mi o tym, że trzeba się przygotować na zmiany to… chłodne poranki, mgła i zapach jesieni w powietrzu. Co zrobić, żeby dobrze wejść w nowe obowiązki, przygotować się na brak słońca, długie wieczory i przede wszystkim nowy semestr? Zapraszam do lektury!

O planowaniu nowego semestru pisałam już w serii TEN SEMESTR BĘDZIE INNY NIŻ WSZYSTKIE (zajrzyj tu, tu, tu i tu). Od tamtej pory oczywiście nic się nie zmieniło, dlatego bardzo polecam Ci wrócić do tych tekstów i zapoznać się przede wszystkim z technikami planowania i zarządzania sobą w czasie. Dzisiaj jednak przygotowałam dla Ciebie inny wpis, w którym również opiszę swoje doświadczenia.

Kiedy kończy się lato, większość z nas mentalnie przygotowuje się do zmian i otwiera na „nowe”. Dla jednych będzie to nowa szkoła, klasa, nowe znajomości. Pierwszoroczni studenci poznają swoich nowych współlokatorów, zintegrują się z grupą, poczują na własnej skórze co to są studia. Doświadczeni studenci są ciekawi nowych zajęć, prowadzących, być może planują pierwsze doświadczenia zawodowe. Absolwenci rozpoczynają pierwszą pracę. Początek jesieni to czas bardzo wysokiej motywacji, gotowości do działania. Rozpoczynamy czystą kartą nowe rozdanie. Niektórzy nawet czekają na koniec lata, żeby wejść w nowy rytm. Otworzyć świeżo zakupiony planer i „niech się dzieje”. Niestety w bardzo krótkim czasie ta motywacja zacznie spadać. Dni staną się coraz krótsze i coraz zimniejsze. Na zewnątrz chłód, plucha, słońca jak na lekarstwo. I weź tu się człowieku zmotywuj do pracy. Jak?

Na początek musisz przyswoić sobie fakt, że przejście z trybu wypoczynku w rytm pracy nigdy nie jest proste i będzie wymagało od Ciebie samodyscypliny. Ale występujące wówczas niedogodności można w prosty sposób złagodzić trzymając się KILKU PROSTYCH ZASAD:

1. Spokojnie, bez gwałtownych ruchów

Powiem szczerze, że odkąd w życiu zaczęłam działać mniej impulsywnie, a do zmian podchodzić ze spokojem, poczułam że wychodzi mi to na zdrowie. Podczas przygotowań do nowej sytuacji, jakakolwiek ona by nie była – drastyczna zmiana, gwałtowne ruchy są absolutnie zabronione. Zamiast tego warto popracować nad nawykami. Siła nawyku jest ogromna!

„Twój los zależy od twoich nawyków”

Brian Tracy

Publikuję ten post pierwszego września. Jeśli jesteś studentem, masz jeszcze cały miesiąc na to, żeby przygotować swój organizm do nowej sytuacji. Wakacje przyzwyczajają nas do lenistwa, późnego wstawania i bezproduktywności. Oczywiście nie ma w tym niczego złego, przecież od tego właśnie jest urlop i wakacje. Ale, żeby wczesne wstawanie do pracy lub na zajęcia nie bolało Cię aż tak bardzo, najlepiej przyzwyczajać organizm do tego stanu dużo wcześniej. Nie mówię, że masz budzić się o 6 rano w wolny dzień. Ale na początek spróbuj  wstawać z budzikiem. Idź spać ze świadomością, że rano zadzwoni budzik. A kiedy już zadzwoni, nie przestawiaj drzemki za drzemką, tylko wstań. Napij się wody. I koniecznie pościel łóżko. Nie zaczynaj dnia od kawy. Poranna kawa to w głównej mierze nawyk kulturowy, a Ty masz sobie pomóc się obudzić. Kawa może poczekać. Poza tym picie kawy na pusty żołądek za kilka lat o sobie przypomni. Wierz mi!

Kiedy etap przyzwyczajania się do budzika będziesz miał już za sobą, czas wejść na kolejny poziom. Zacznij nastawiać budzik na godzinę zbliżoną do tej, o której już niedługo będziesz musiał się budzić codziennie.

Celowo zaczęłam pisać o porannym wstawaniu bo wiem, jaki studenci mają z tym problem. Kiedy już rozpocznie się semestr, a Ty niestety masz w planie zajęcia, które zaczynają się w środku nocy, tym bardziej zacznij stosować moją poradę o przyzwyczajaniu organizmu do wczesnego wstawania 🙂

W chwili słabości przypomnij sobie to zdanie (ja przeczytałam je w książce Jacka Walkiewicza „Pełna moc życia”:

„Kto zarządza twoim czasem – zarządza twoim życiem” zatem kto tu decyduje Ty, czy Twój wewnętrzny leń?

2. Odpowiedzialność i związki przyczynowo – skutkowe

Zazwyczaj po wakacjach mamy też problem z obowiązkowością. Moje prywatne statystyki mówią, że kiedy na początku semestru powiem studentom o możliwych nieobecnościach na zajęciach, średnio 80% z nich wykorzysta je już w październiku! Powody? No tak… ten budzik.. to jego wina – znowu nie zadzwonił 🙂 Jaki jest prawdziwy powód, to już sam dobrze wiesz. Warto myśleć perspektywicznie i zostawić sobie takie wyjście awaryjne na naprawdę nieprzewidziane okoliczności. Wówczas możesz spać spokojnie, bo masz pewność, że kiedy przydarzy Ci się taka sytuacja, w żaden sposób nie wpłynie to na zaliczenie kursu. Unikniesz tym samym niepotrzebnego stresu.

PS. Jeśli jednak ten budzik rzeczywiście okaże się felerny. Po prostu weź to na klatę i uczciwie podejdź do sprawy.

3. Przygotuj fundamenty

Jeśli już na początku semestru dobrze się zorganizujesz i wyrobisz w sobie odpowiednie nawyki nawet te ciemne i zimne dni będzie można jakoś przeżyć. Po pierwsze pozamykaj stare sprawy związane z wakacjami i czasem wolnym. Zrób porządek wokół swojej przestrzeni. Przygotuj listę rzeczy, które masz do zrobienia przed rozpoczęciem semestru. Zadbaj o formalności. Jeżeli masz do załatwienia jakieś sprawy organizacyjne, wizyta u dziekana, opłaty, odbiór legitymacji, zapisanie się na pracę dyplomową – zrób to w pierwszej kolejności. Mój szef zawsze powtarza, że jeśli masz coś do zrobienia, ZRÓB TO OD RĘKI. I to jedna z najlepszych lekcji, jakie wyniosłam ze swojej dotychczasowej pracy. Kiedy niesamowicie mocno nie chce mi się czegoś robić, a wiem, że i tak mnie to nie ominie – zawsze słyszę w głowie te słowa.

Uzupełnij zasoby! Mam tu na myśli przede wszystkim zahartowanie organizmu. Jesień i zima to czas spadku odporności. Brakuje nam słońca, dni są krótkie. Ze względu na wahania pogodowe zdarza się, że jesteśmy nieodpowiednio ubrani i łatwo o przeziębienia. Zacznij od wzmocnienia odporności. Zaprzyjaźnij się z imbirem, cytryną, miodem kiedy jesteś w dobrej formie, a nie wówczas, kiedy zaczyna się choroba. Odżywiaj się zdrowo. Wiem, że życie studenckie nie rozpieszcza, jeśli chodzi o dietę, ale fast food i jedzenie z mikrofali zostaw sobie na wyjątkowe sytuacje, kiedy naprawdę nie będziesz miał czasu. Nie chcę pisać, żebyś nigdy nie jadł pizzy i frytek bo musiałabym być hipokrytką. Ale zdecydowanie je ogranicz!

4. Sekret na wytrwanie w postanowieniach

„Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać”

Jim Ryun

Wrzesień to taki nowy początek w drugiej połowie roku. Większość z nas ma nowe postanowienia, albo przypomina sobie te ze stycznia. Sekretem, żeby w nich wytrwać jest KONSEKWENCJA.

Konsekwencja to w ogóle jest moje wielkie odkrycie. Każdy ma jakieś swoje mocne i słabe strony. Dziedziny, w których czuje się wspaniale, jest w nich ekspertem. Ale są i takie obszary, których nie lubimy lub czujemy się w nich niekomfortowo. Czasem chociażby dlatego, że ich po prostu nie znamy.

Jeśli masz w swoim życiu coś takiego, co wiecznie odkładasz na później, a co bardzo chciałbyś zrobić – może to jest nauka nowej umiejętności, podróż w jakieś ciekawe miejsce, zadbanie o kondycję ­– i zdecydujesz się, żeby w końcu zacząć, zacznij zanim rozpocznie się semestr!

Jeżeli zrzucisz sobie na głowę wszystko na raz, zrezygnujesz zanim jeszcze zdążysz się rozkręcić. Opiszę Ci o co mi chodzi na moim przykładzie. W poprzednim wpisie zdradziłam Ci jeden z moich sekretów związany z pływaniem. Większość życia albo się bałam, albo uważałam, że pływanie nie jest mi do niczego potrzebne. Wszystko oczywiście do czasu. Dwa lata temu postanowiłam się przełamać i zapisałam się na kurs nauki pływania dla dorosłych. Pierwsze lekcje… totalna euforia. No magia, Meksyk i nie wiem jak jeszcze mogę to nazwać. Wszystko szło cudownie do momentu, aż moje zatoki odmówiły posłuszeństwa. Dwa miesiące próbowałam zwalczyć chorobę i jak się domyślasz do pływania już nie wróciłam. Tak minęły kolejne dwa lata, wakacje pod żaglami, a ja nadal nie potrafię pływać. Może gdybym była konsekwentna wykorzystałabym ten wyjazd o wiele lepiej. We wrześniu zaczynam drugie podejście i bardzo się cieszę, że naukę zacznę zanim rozpocznie się semestr. Dlaczego? Bo będę miała czas, żeby się na tym mocniej skupić. W roku akademickim nie miałabym na to szans.

Ale mam jeszcze jedną słabość, z którą walczę od lat i którą chcę się z Tobą podzielić. Jest taka umiejętność, która moim zdaniem jest bardzo ważna i niesamowicie przydaje się w dorosłym życiu – to umiejętność prowadzenia auta, czyli bycie dobrym kierowcą. Zrobiłam prawo jazdy 12 lat temu. W tamtym czasie to było dla mnie mega osiągnięcie. Nie przewidziałam jednak tego, że przez najbliższe 5 lat od uzyskania uprawnień praktycznie w ogóle nie będę jeździła.

Wiedza nieużywana zanika. Dlatego od tamtej pory staram się wrócić do czynnej jazdy samochodem. I jak już się pewnie domyślasz z marnym skutkiem. Jeździłam zrywami. Zmotywowana byłam kierowcą przez 2–3 tygodnie. Po tym czasie, kiedy motywacja spadała, a ja nie pracowałam nad konsekwencją swoich działań, przesiadałam się na siedzenie pasażera. Znów byłam zależna od męża, jego czasu. Ostatnio odkryłam dlaczego tak się dzieje. Bo nie pozwalam sobie na błędy i porażki.

Kiedy popełniałam błąd początkującego kierowcy moja perfekcyjna natura mówiła – Przestań. Nie nadajesz się do tego! Co Ty wyprawiasz? 4 tygodnie temu. Zaraz po powrocie z wakacji podjęłam decyzję, że będę świetnym kierowcą, choćbym miała do tego dochodzić latami zalana potem i łzami. Zrobię to! Moje wyzwanie trwa już 4 tygodnie i dalej mam zapał i chęć. Wiesz dlaczego? Bo dałam sobie prawo do popełniania błędów. Bo kiedy mi nie wychodzi wsiadam i jadę. Nie poddaję się.

Konsekwencja to działanie mimo porażek. Jesteś konsekwentny, kiedy robisz coś pomimo tego, że Ci się nie chce, a nielubiane czynności z czasem przechodzą w nawyk.

Co takiego Ty chciałbyś zmienić/wprowadzić do swojego życia w tym nowym rozdaniu, w nowym semestrze? Jeśli masz ochotę, to podziel się ze mną w komentarzu.

Autor: Anna Stanclik

Anna Stanclik
Pomysłodawczyni i założycielka portalu Lean Studying. Od 11 lat związana z jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w Polsce. Jako wykładowca lubi inspirować i wzbudzać zaangażowanie wśród swoich studentów. Jest zwolenniczką kreatywnego myślenia. Cechuje ją silne zorientowanie na generowanie niestandardowych rozwiązań.

6 komentarzy

  • Inspiracje dla szkoły

    Aniu, jak zwykle utkałaś bardzo inspirujący i bardzo osobisty wpis! Dzisiaj był mi bardzo potrzebny. Dziękuję 🙂 Szczególnie za ten ostatni cytat! PS Z tym prowadzeniem auta i tak jesteś wielka, bo ja nawet nie mam prawka 😉

  • Jak przeczytałam ten niezwykle mądry wpis, od razu przypomniało mi się, że ciągle do siebie mówię: „tylko spokój nas może uratować” oraz przyszła mi do głowy książka o stoickim podejściu do życia, którą każdemu polecam: Ryan Holiday – „Przeszkoda Czy Wyzwanie”. A jeżeli chodzi o poranki, to odkąd zaczęłam wstawać wcześniej (tutaj też polecam książkę dla każdego, kto chciałby stać się rannym ptaszkiem: Hal Elrod: „Fenomen poranka”) to realizuję moje cele w sposób spokojny, a moje dni są po prostu piękne!

  • Bardzo motywacyjny wpis. wiele z nim prawdy o mnie samej a jeszcze więcej rzeczy do przepracowania. To ja nowy sezon zaczynam od dziś i już biorę się za swoje priorytety. Dzięki

Dodaj komentarz