Blog

Dzieci to cudowni marzyciele. Najwspanialsze w nich jest to, że nie boją się marzeń. Kiedy czegoś się uczą – próbują dotąd, aż im się to uda. Nie przejmują się krytyką. Są ciekawe świata. Dzisiejszy tekst publikuję ze specjalną dedykacją dla wewnętrznego dziecka, które jest w każdym z nas. To nie będzie tekst o tym, że wszystkie marzenia się spełniają, bo tak nie jest. Ale jeśli widzisz choć cień szansy, że się uda, to dlaczego nie spróbować? Nie bójmy się marzyć! 🙂  

Każdemu zdarzają się chwile zwątpienia. Ja też je czasem miewam. Choć im bardziej jestem czegoś pewna, tym rzadziej się pojawiają. Kiedy zbliżałam się do trzydziestki, w mojej głowie było wiele pytań bez odpowiedzi. Trochę podsumowań, trochę żalu i trochę wątpliwości. Czy jestem tu gdzie powinnam być? Czy mam życie takie, jakie chciałam mieć? Bo wiesz jak jest – zmiana kodu to już nie przelewki. To jest ten moment, kiedy zaczynasz analizować i zastanawiać się nad tym co było. Zanim skończyłam trzydzieści lat bardzo dużo gdybałam. A co by było, gdybym wybrała inne studia, gdybym wyjechała za granicę szukać lepszej pracy i lepszych zarobków, gdzie teraz bym była? Dzisiaj nie cofnęłabym ani chwili swojego życia.

Prawdziwe życie zaczyna się po 30-stce

Prawdziwe życie zaczyna się po 30-stce. Dlaczego? Bo coraz rzadziej myślisz o tym czego nie zrobiłeś na rzecz tego co jeszcze przed Tobą. Lepiej znasz siebie. Jesteś bardziej świadomy tego, czego chcesz. Dzień moich 30-stych urodzin to był w zasadzie dzień rozmyślań o tym czego się przez te 30 lat nauczyłam. To nie był bilans, bo nie wypisywałam zysków i strat. Przeglądałam kartki kalendarza i myślałam, co się przez te lata w moim życiu wydarzyło, co mnie ukształtowało i co zapamiętałam z tych lekcji. Mówiąc o „tych” urodzinach często żartowałam, że to koniec młodości. Ale tak nie jest. Myślałam, że będę się z tym strasznie czuła, że natychmiast przestanę być młoda i atrakcyjna. Znów nieprawda. Mam się dobrze.

Muszę przyznać, że ten kto układał plan ludzkiego życia całkiem dobrze to przemyślał. Kiedy byłam młodsza życie było jak limonka – soczyste, aromatyczne, orzeźwiające, przyprószone odrobiną mięty. Dziś nie straciło na smaku, a zyskało na jego wyrazistości. Dopiero kiedy przestajesz być głodny, a rozkoszujesz się posiłkiem dostrzegasz poszczególne smaki. To jest po prostu niesamowicie fantastyczne.

No dobrze temat wejścia w nową dekadę życia przegadany, ale co z tymi marzeniami, o których mowa w tytule postu?

Napisałam ten tekst ponad roku temu w dzień moich 30-stych urodzin! Ale dopiero teraz dojrzałam do tego, żeby go opublikować i podzielić się z Tobą uczuciami, które mi wtedy towarzyszyły. Doskonale pamiętam tamten dzień i tamtą sytuację. Byłam wściekła, ponieważ w ręce wpadło mi coś, co było REALIZACJĄ MOJEGO POMYSŁU. Szkoda tylko, że nie moją. Niektórzy mówią, że ludzie przed śmiercią najbardziej żałują niewykorzystanych szans i tego, czego nie zrobili. Coś w tym jest, bo tamtego dnia niczego nie żałowałam TAK BARDZO, jak niewykorzystanej szansy. Wtedy też podjęłam decyzję, że żadnej już nie zmarnuję.

Możesz mi wierzyć, bądź nie, ale wymyśliłam co najmniej 4 aplikacje, kilka tematów na książki i kanały na You Tube. Stworzyłam wizję restauracji, kawiarni, portali. Problem polega na tym, że mniej więcej w tym samym czasie ktoś inny też wpadł na podobny pomysł. Tylko on go zrealizował – ja nie. Nikt nie mówi, że kiedy w Twojej głowie rodzi się pomysł masz od razu usiąść i otwierać firmę. Ani ja, ani Ty nie jesteśmy alfą i omegą. Co z tego, że miałam pomysł na aplikacje skoro nie potrafię ich robić. Czasem warto ze swoim pomysłem iść do firmy, organizacji, która zajmuje się podobnymi realizacjami lub stworzyć swój własny zespół. Wszystko zależy od czasu i możliwości jakie masz. Takie konsultacje/research/analiza rynku, pozwolą również zweryfikować, czy Twój pomysł ma sens. Czy jest dobry i czy coś podobnego już nie istnieje na rynku.

Niektóre pomysły realizowałam, ale wtedy też pojawiało się jakieś ALE...

Jestem pewna, że Ty też choć raz w swoim życiu miałeś wrażenie, że to czego aktualnie doświadczasz – oglądasz, słuchasz bądź to, z czego w tej chwili korzystasz (może to być aplikacja, planer, kawiarnia, w której pijesz ulubioną kawę) – jest Twoim pomysłem. ALE kiedy dawno temu na ten pomysł wpadłeś nie zrobiłeś absolutnie nic, żeby go zrealizować. Albo podjąłeś jakieś działania, ale zbyt szybko się poddałeś, nie wierząc we własne możliwości. Być może kiedy ktoś Cię skrytykował, automatycznie rzuciłeś wszystko w kąt, paraliżując się myślą, że wystawiony na pośmiewisko nigdy nie będziesz w stanie dalej tego marzenia realizować? Czy znajomo brzmi fakt, że wielokrotnie realizowałeś marzenia innych i robiłeś to automatycznie nie zastanawiając się nad sensem swojego działania? Dlaczego?  Ponieważ ktoś Ci tak poradził – ktoś kto z pewnością chciał dla Ciebie dobrze. Ile już razy obiecywałeś sobie, że zmienisz swoje podejście, będziesz robił to co kochasz i tak jak chcesz, nie przejmując się uwagami innych, a kilka dni później wracałeś do starych nawyków? Ile razy przeprowadzałeś w swoim życiu rewolucje, robiłeś noworoczne postanowienia, obiecywałeś sobie, deklarowałeś innym?

Ja ten schemat postępowania przerabiałam wiele razy. Często w swoim życiu przeżywałam  momenty „aha!”. Bardzo szybko decydowałam się na zmianę. Podejmowałam działanie. Stawałam w obliczu wyzwania i realizowałam zamierzony cel. Niedługo potem z taką samą szybkością wracałam do punktu wyjścia. Słomiany zapał? Strach? Brak determinacji? A może wszystko to na raz sprawiało, że po trzech krokach w przód robiłam dziesięć w tył.

Kiedy wpadasz na jakiś pomysł, a Twoja intuicja podpowiada Ci, że to może być coś naprawdę dobrego, coś co przyniesie radość nie tylko Tobie, ale też innym – zawsze masz wybór. Albo odpuścisz, albo zrobisz może nie wszystko, ale naprawdę dużo, żeby to marzenie zrealizować. Bieg za marzeniami to ciężka praca. Często zdarzy Ci się zawrócić, jeszcze częściej się zatrzymać. Czasem dojdziesz do wniosku, że nie warto biec. Zamiast biegu wybierzesz spokojny spacer. Innym razem sam spacer będzie celem…

Do zmiany postępowania i działania trzeba być gotowym, często też dojrzałym. Decyzja o zmianie nigdy nie jest ani łatwa ani jednoznaczna. Wiele razy zdarzało mi się to działanie podjąć, a potem zrezygnować. Czy powinnam się winić? Czasem żałuję, ale najwidoczniej to jeszcze nie był ten czas. Z wiekiem oraz odpowiednim bagażem doświadczeń, człowiek zaczyna więcej rozumieć, więcej dostrzegać. I wcale nie musisz być sędziwym starcem, żeby dostrzec to, co jeszcze niedawno nie było takie oczywiste. Inteligentny człowiek prędzej, czy później podejmie decyzję i będzie się jej trzymał. Ja musiałam czekać wiele lat, nie żeby stać się kimś innym, ale tym kim chcę być. I pewnie jeszcze nie raz coś w swoim życiu zmienię.

Nie jestem mędrcem wychodzącym z ciemności, aby oświetlić Ci drogę do sukcesu 🙂 , ale jeśli pozwolisz mi podzielić się z Tobą moim spostrzeżeniem, być może będziesz skłonny do refleksji. Nie będę pisać, że chcę Cię ustrzec przed błędami, które sama popełniłam, bo niekiedy trzeba ich trochę popełnić, żeby dostrzec różnicę. Ale uwierz mi JEDNYM Z NAJGORSZYCH UCZUĆ, jakiego kiedykolwiek dane mi było doświadczyć, to patrzeć na moje marzenie zrealizowane przez kogoś innego.

Dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam, że skoro innym się udało, dlaczego mnie miałoby się nie udać. Mogłam to marzenie zrealizować, gdybym tylko mocniej w siebie uwierzyła. Bo nic tak nie dodaje skrzydeł jak wiara w siebie i we własne możliwości. Jeśli sam uwierzysz, że jesteś w stanie to zrobić, uwierzą w to też inni. Będą Cię obserwować, czasem zniechęcać, ale im więcej wiary Ty sam będziesz w sobie miał, tym więcej jej będziesz mógł przelać na innych.

Pierwszym i najtrudniejszym momentem jest odpowiedzenie sobie na pytanie DLACZEGO chcesz to zrobić? Wykonywanie poleceń innych i spełnianie oczekiwań innych, niemniej jednak ważnych dla mnie osób przychodziło mi bardzo łatwo. Niesamowite, że wówczas nie było dla mnie problemów, które byłyby nie do pokonania. Może poniekąd wynikało to z mojego lenistwa. Wolałam, żeby ktoś inny podejmował za mnie decyzje. Uciekałam w ten sposób od odpowiedzialności, za ewentualne niepowodzenia. Bo jeśli to nie ja podejmowałam decyzje, to nikt nie ma prawa mnie teraz za nie rozliczać. Oskarżać i krytykować za to, że coś nie wyszło, a decyzja nie była trafna. Kiedy sama sobie miałam odpowiedzieć na pytanie co jest dla mnie najlepsze? jaką drogą chcę iść? – mimo, że wiedziałam, uciekałam od tej decyzji bo nie byłam pewna DLACZEGO. To pytanie jest niesamowicie trudne. Jeszcze trudniejsze jest znalezienie dobrej odpowiedzi. Ja już sobie odpowiedziałam. Czy dobrze? Nie wiem. Tu nie chodzi o to, żeby nie popełniać błędu, tylko o to, żeby podjąć działanie. Jeśli tego nie zrobisz nigdy się nie dowiesz.

SKRADZIONE MARZENIA to nasze własne pomysły i pragnienia, których nie mieliśmy odwagi zrealizować. To wybór wymarzonej szkoły, rozwijanie talentu, posiadanie pasji. To pomysł na nowoczesne rozwiązanie, ciekawą technologię, czy oryginalny biznes. Nazywam je skradzionymi, ponieważ otaczający nas świat ciągle idzie do przodu, a wraz z nim ludzie i rodzące się w ich głowach pomysły. Dlatego, kiedy wpadasz na jakiś niesamowity pomysł, prawdopodobnie w tym samym czasie, na ten sam genialny pomysł wpadnie jeszcze kilka innych osób i tylko od Ciebie zależy, czy to Ty ten pomysł zrealizujesz jako pierwszy, czy ktoś Cię ubiegnie i zrealizuje Twoje marzenie, a Tobie pozostanie tylko się przyglądać.

Ja swoje największe marzenie właśnie spełniam. Jego częścią jest ten portal oraz to, że mogę do Ciebie pisać 🙂

Bądź dumny z realizacji swoich marzeń . Nie pozwól żeby inni Ci je skradli. Powodzenia!

PS. Na dowód tego, jak wielką moc sprawczą ma NASTAWIENIE – wiadomość z ostatniej chwili. Właśnie dostałam maila z informacją o wygranej w konkursie 😀 😀 😀 Więcej szczegółów na ten temat wkrótce.

Autor: Anna Stanclik

Anna Stanclik
Pomysłodawczyni i założycielka portalu Lean Studying. Od 11 lat związana z jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w Polsce. Jako wykładowca lubi inspirować i wzbudzać zaangażowanie wśród swoich studentów. Jest zwolenniczką kreatywnego myślenia. Cechuje ją silne zorientowanie na generowanie niestandardowych rozwiązań.

6 komentarzy

  • Też spełniam marzenia, ale… Widząc co dzieje się wokół mnie, stwierdzam: wiele osób boi się marzeń, tego, że się spełnią. Smutne ;(

    • Anna Stanclik

      Jakub dziękuję za ten komentarz! Trafione w punkt 🙂 To na pewno jeden z głównych powodów, dlaczego nie spełniamy marzeń. Bo boimy się tego co się stanie, kiedy się spełnią.

  • Zmiany, ja ostatnio mam ich tak dużo. Jedna wynika z drugiej i jestem bardzo szczęśliwa, że są i dają mi rozwój.

  • Trafione w punkt!

  • Ania | lifebranding.pl

    Aniu, świetny tekst. Też od jakiegoś czasu staram się realizować swoje pomysły, bo niestety sam pomysł to naprawdę niewiele. By to o czym myślimy, rzeczywiście miało jakąś wartość, trzeba w to włożyć dużo ciężkiej pracy i serca. Gratuluję tak wartościowego i jednocześnie osobistego wpisu 😉 I oczywiście wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Ci życzę :*

  • Ja z marzeń tworzę cele. Wiem że jeżeli coś chcę to mi się to uda osiągnąć prędzej czy później. Szkoda czasu na wyimaginowane rzeczy, Czasu jest tak mało że trzeba brać garściami 🙂

Dodaj komentarz