Blog

Mentoring jest jedną z najbardziej wartościowych relacji jakie znam. Dla jednych to układ czysto zawodowy, biznesowy. Jasne zasady i określone role. Dla innych, silna więź, przyjaźń i partnerstwo. Relacja mistrza i ucznia jest związkiem wielowymiarowym, pełnym olśnień – duchowych i intelektualnych. Każdy, kto doświadczył takiej relacji wie, jak wielkie znaczenie zarówno dla mentee, jak i mentora ma ten proces. To czas wspólnej wędrówki ku odkrywaniu tajemnic świata, siebie samego i tego, co dla nas najważniejsze.

O tym dlaczego warto korzystać ze wsparcia doradcy zawodowego, coacha kariery i mentora pisałam już tutaj. Jeśli jeszcze nie czytałeś tego tekstu, to gorąco Cię do tego zachęcam. Wyjaśniam tam dokładnie na czym polegają poszczególne procesy. Dziś chcę Ci opowiedzieć więcej o jednym z nich – mentoringu. Dlaczego jest dla mnie tak ważny i jakie przyniósł mi korzyści.

Dlaczego mentoring to nie korepetycje?

Kiedy byłam dzieckiem wszyscy jak mantrę powtarzali: „Ucz się”, „Najważniejsze to mieć dobre stopnie”, „Dlaczego tylko czwórka?”. Każdego roku przynosiłam do domu świadectwo z czerwonym paskiem, a rodzice i nauczyciele stawiali mnie innym za wzór. Moje dobre oceny nie wynikały z ponadprzeciętnych zdolności. Fakt, lubiłam się uczyć. Ale to była ciężka praca i wiele wyrzeczeń. Matematyka, polski, angielski, plastyka. Później chemia. To były moje ulubione przedmioty szkolne. Ale w planie zajęć były też te, których po prostu nie znosiłam lub takie, które sprawiały mi trudność. To właśnie im musiałam poświęcać dużo więcej uwagi i czasu. System oraz podejście do edukacji pokolenia moich rodziców, zdecydowanie stawiał na bycie zdolnym i najlepszym w każdej dziedzinie. A miarą zdolności i tego, czy człowiek się do czegoś nadaje były oczywiście oceny.

Chociaż od tamtej pory minęło już ponad dwie dekady, myślę że niewiele w tej kwestii się zmieniło. Taki mamy system, a poziom wiedzy uczniów musi być w jakiś sposób weryfikowany. Rozumiem również to, że uczeń powinien uczyć się wszystkiego na poziomie edukacji szkolnej, bo dzięki temu później będzie potrafił zweryfikować co go interesuje bardziej, a co mniej, z czym sobie nie radzi i np. jakie studia powinien wybrać. Każdy z nas z czasów szklonych na pewno pamięta jeszcze jeden rodzaj zajęć. Co to takiego? Korepetycje. Według słownika języka polskiego PWN korepetycja to prywatna lekcja stanowiąca pomoc w nauce. A cytując Wikipedię:

Korepetycje – dodatkowe lekcje pozaszkolne, które mają na celu powtórzenie materiału i przygotowanie z uczniem pracy domowej zadanej w szkole. Nauczyciel, czyli osoba udzielająca korepetycji, nazywana jest korepetytorem.

Na pierwszy rzut oka świetna sprawa. Powtórzenie materiału, do tego korepetytor pomoże nam w przygotowaniu pracy domowej. Rewelacja. Jest jednak jeden problem. Dla kogo najczęściej były korepetycje? Oczywiście dla uczniów, którzy sobie nie radzą. Przecież jeśli jesteś w czymś dobry, to po co Ci korepetycje? I tego do dziś nie potrafię zrozumieć. Dlaczego decydujemy się na podnoszenie swojej wiedzy i kompetencji z zakresu, który nas zupełnie nie interesuje? Bądźmy szczerzy, korepetycje bierze się przede wszystkim dla lepszych ocen. Po to, żeby sprostać systemowi i uplasować się na odpowiedniej pozycji w takiej, czy innej tabelce. Po to, aby dostać się do wymarzonego gimnazjum lub liceum. Potem, żeby utrzymać się na studiach. Dziś panuje już powszechna „moda na korepetycje”. Tego typu lekcje stają się normą.

A gdyby tak przestać skupiać się na tym czego nie umiem, czego nie lubię. A czas i pieniądze inwestować w rozwój swoich mocnych stron? Na tym własnie polega różnica pomiędzy mentoringiem i tradycyjną formą korepetycji. Mentoring wzmacnia Twoje talenty. Korepetycje podciągają niedoskonałości. Widzisz różnicę? Wszystko jednak zależy od Ciebie – zacznij brać dodatkowe lekcje z tego, w czym jesteś naprawdę dobry, a zobaczysz różnicę 😀 

Żałuję, że zdałam sobie z tego sprawę dopiero na studiach. Z korepetycji korzystałam tylko raz w życiu. Nie zdawałam matury z matematyki i bardzo się bałam, że nie poradzę sobie z analizą matematyczną na pierwszym roku studiów. Sama przed chwilą napisałam, że skorzystałam z dodatkowych lekcji nie dlatego, że coś mnie zainteresowało, ale dlatego, że się czegoś bałam. Moja motywacja była negatywna. Choć podejście było całkiem zasadne – chcę zaliczyć kurs, a tym samym zaliczyć pierwszy semestr studiów. Tylko jak zacznę się zastanawiać nad tym, co zrobiłam w drugą stronę np. żeby zgłębić temat, który mnie interesował, to co się okazuje? Nie zrobiłam nic.

Wydaję mi się, że jedna z takich refleksji była powodem do założenia Lean Studying. Chcę się dzielić swoim doświadczeniem w tej kwestii. Ponieważ to, co dziś jest oczywiste dla mnie, niekoniecznie musi być oczywistością dla Ciebie. Często nie uświadamiamy sobie najprostszych rzeczy. Działamy w obawie przed czymś, a nie z powodu czegoś. Kiedy już wiemy co nas interesuje i w jakiej dziedzinie chcemy osiągnąć poziom mistrzowski, pojawia się pytanie – Jak tą wiedzę zgłębiać? Sposobów jest mnóstwo. Książki, blogi, kanały na You Tube, otwarte wykłady, kursy online, warsztaty, szkolenia, konsultacje. Dzisiaj chcę Ci opowiedzieć o coraz częściej praktykowanej, ale jeszcze niezbyt popularnej metodzie zdobywania wiedzy praktycznej – mentoringu. Ta metoda jest według mnie fenomenalna. Z jednej strony możesz uczyć się od kogoś, kto już jest tam gdzie Ty chciałbyś być. Korzystać z wiedzy i doświadczenia swojego mentora. Z drugiej – poznajesz możliwe scenariusze, opcje, ale nie musisz ich kopiować. Wręcz przeciwnie, możesz ustrzec się wielu błędów, uniknąć marnowania czasu, dojść gdzieś szybciej, a czasem po prostu zrozumiesz co jest Twoim powołaniem. Tylko tyle i aż tyle.

MENTORING – MOJE DOŚWIADCZENIA

Mam za sobą dwa formalne procesy mentoringowe. W zasadzie powinnam napisać, że one ciągle trwają, ponieważ mentoring z czasem przekształcił się we współpracę pomiędzy mną, a mentorką. Miałam to szczęście, że w obydwu przypadkach był to mentoring indywidualny, czyli jeden mentor i jeden podopieczny (mentee/mentorowany).

Jak to się zaczęło?

Ostatnio podróżując pociągiem natknęłam się na artykuł opublikowany w magazynie Coaching (01/2018) pt. „Jak znaleźć pracę marzeń 20+, 30+, 40+”. Autorka tekstu, coach kariery Anna Witkiewicz pisze, że każdy wiek przynosi nowe potrzeby i wyzwania zawodowe.

„Kiedy rozmawia się w gronie 30 i 40 latków, często najpierw narzekają, że czas pędzi, ale potem zgodnie twierdzą, że nie chcieliby mieć znów 20 lat. Pamiętają, z iloma rozterkami wiąże się ten wiek. Główne wyzwanie, przed jakim wtedy stoimy, to postanowienie, kim chcemy być.

Kiedy mamy 27–30 lat, przychodzi czas zbierania plonów wcześniejszych decyzji – wyboru kierunku studiów, pierwszych prac, nawet języka obcego, którego się uczyliśmy. Jeśli decyzje były trafione wystarczy iść swoją drogą i co jakiś czas podnosić sobie poprzeczkę. (…) Jeśli po drodze odwróciliśmy się od naszych pasji, wybierając bezpieczniejszy wariant, kariery możemy zacząć żałować decyzji.

Mając 30 lat mamy już sporo doświadczeń zawodowych i coraz większą świadomość tego, w czym jesteśmy dobrzy i co jest dla nas ważne, a z jakimi obowiązkami nam nie po drodze. (…) Sporo osób dopiero teraz odkrywa, co jest ich zawodowym powołaniem, albo bardzo chce się tego dowiedzieć.”

Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz decydowałam się na mentoring, aż tak nie analizowałam swojej dotychczasowej drogi zawodowej. Wtedy po prostu szukałam wyzwań. Ciężko mi to dokładnie zdefiniować. Z czasem jednak przyszła refleksja. Dokładnie taka o jakiej pisze pani Anna. Skończyłam 30 lat i doszłam do wniosku, że czegoś mi brakuje. Pozornie wszystko było w porządku. Skończyłam studia, zrobiłam doktorat, zaczęłam pracę na uczelni. Było dobrze, ale mimo to czułam, że może być lepiej. Do każdego z nas prędzej, czy później zapukają pytania: „Co mam robić w swoim życiu?”, „Kim być?”, „Jakie jest moje powołanie?”. Te pytania odzwierciedlają podstawową motywację w życiu człowieka, jaką jest poszukiwanie czegoś co nada naszemu życiu wartość i znaczenie. Jest w nas ogromna potrzeba odnalezienia znaczenia naszego istnienia, sensu tego po co żyjemy. Chcemy żyć po coś, dla czegoś, dla kogoś. Chcemy żyć i pracować w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami.

Pamiętam to jak dziś. Semestr zimowy. Pracowałam już na etacie jako wykładowca. W przerwie między zajęciami przeglądałam swoje media społecznościowe. Pojawił się post sponsorowany Eweliny Gawłowskiej. Obejrzałam filmik i pomyślałam, że to nie dla mnie. Ewelina opowiadała o wpływie naszych myśli na to, jak funkcjonujemy i jakie odnosimy sukcesy. Mówiła o tym jakimi prawami rządzi się nasza podświadomość. Ja nie wierzę w takie rzeczy – pomyślałam. Mimo wszystko postanowiłam dowiedzieć się kim jest ta dziewczyna. Zrobiłam mały research, z którego dowiedziałam się, że mieszka i pracuje w Londynie. Niedługo później dostałam od zespołu Eweliny zaproszenie na webinar online o klarowności. Byłam zafascynowana tym, o czym mówiła. Na koniec zaproponowała dołączenie do grupy Mastermind, którą będzie prowadziła dla osób z Polski. Swoją drogą jeśli kiedykolwiek będziesz miał okazję dołączyć do takiej grupy, to gorąco Ci to polecam. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł. Nie miałam wtedy pomysłu na siebie, ale coś mi mówiło, żeby spróbować. Czas na zgłoszenia był ograniczony. W zasadzie musiałam się zdecydować do północy. Czasem liczy się refleks. I wbrew pozorom jestem zdania, że najlepsze decyzje podejmuje się szybko. Im dłużej się zastanawiasz i analizujesz – tym większa pewność, że się rozmyślisz. Tamta szybka decyzja była jedną z najlepszych. Ostatecznie przeszłam z Eweliną na mentoring indywidualny. Współpracujemy ze sobą do dziś. Bardzo się lubimy i z dużym przekonaniem powiem, że po drodze nam ze sobą.

Pierwsze spotkania dotyczyły mojej autodiagnozy, moich wartości. Ich celem było określenie tego, jakie mam zasoby – wiedzę, umiejętności, doświadczenia. To fundament w zarządzaniu swoją ścieżką kariery. Nie wyobrażam sobie planowania realizacji celu zawodowego bez tego etapu! Te pierwsze spotkania z mentorem są najlepsze bo dowiadujesz się o sobie najwięcej. Czasem są to rzeczy, które zaskakują. Moim celem na początku procesu mentoringowego było określenie tego, co ja tak naprawdę chcę robić w życiu. Weryfikacja, czy jestem w miejscu, w którym chcę być.

Co mi dał mentoring z Eweliną?

Do tej relacji mam ogromny sentyment. Od razu dobrze się poczułam. To była dla mnie totalna nowość. Na co dzień funkcjonuję w środowisku akademickim. Jako osoba zatrudniona na stanowisku naukowo – dydaktycznym ciągle jestem poddawana ocenie. Tego jak prowadzę zajęcia – albo przez hospitacje, albo ankietyzację zajęć. Ile mam publikacji, jaki mam dorobek naukowy. Do tego jestem kobietą na męskiej uczelni. Chyba nie muszę nic więcej dodawać. Mentoring był przeciwieństwem świata, w którym dotychczas żyłam. Ewelina mnie nie oceniała. Słuchała, podpowiadała, przede wszystkim naprowadzała na różne rozwiązania.

W mentoringu to Ty jesteś najważniejszy/najważniejsza. Na Tobie skupiona jest cała uwaga.

W tej relacji maiłam dużo swobody i przestrzeni na przemyślenia. Z miesiąca na miesiąc wiele rzeczy się klarowało. Nie zawsze szłam do przodu. Czasem trzeba było zrobić krok w tył. Dziś z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że dzięki mentoringowej relacji z Eweliną odkryłam swoje powołanie. I nie ma w tych słowach przesady. Ona dodała mi odwagi do działania. Pomogła pokonać ograniczające przekonania. Dzięki niej działam i realizuje się w tym, w czym czuję się dobra. Realizuję swoje pasje.

PROGRAM MENTORINGOWY DLA KOBIET

Pierwsza relacja mentoringowa była dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Dlatego kiedy pojawiła się szansa na kolejny – nie wahałam się ani chwili. Teraz możesz sobie pomyśleć – po co mi to? Przecież miałam już mentorkę, odkryłam swoje powołanie, wiedziałam czego chcę. To wszystko prawda, ale w chwili podejmowania decyzji o zgłoszeniu do programu mentoringowego Lean in STEM byłam już na zupełnie innym etapie niż wtedy kiedy zaczynałam mentoring z Eweliną. Miałam cel i potrzebę zasięgnięcia wiedzy na temat jego realizacji od kogoś, kto zrealizował podobny cel, kto funkcjonuje biznesowo w polskich realiach. Praca z Eweliną pokazała mi jak ogromną siłę mają nasze myśli i jak ważne jest wyklarowanie tego, czego tak naprawdę chcemy od życia. Na tym etapie już wiedziałam. Kiedy uczeń jest gotowy – pojawia się Mistrz. I tak los zesłał mi Olgę Kozierowską.

Olga jest wspaniałą kobietą. Klasa sama w sobie. Matka, żona, bizneswoman. Pierwsze spotkanie na inaguracji programu Lean in STEM – konkret i zaplanowane działania. Miesiąc później pojechałam do Gdańska na jej szkolenie. Każdy obszar, który zaplanowałyśmy do realizacji został wdrożony. A finał programu to dla mnie współpraca z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką. Zostałam Ambasadorką programu Sukces TO JA. Spełniam się jako społecznik, jako trener, jako organizator. Dzięki Oldze poznałam wiele wspaniałych kobiet. Zwiększyłam swoją pewność siebie i jeszcze bardziej uwierzyłam w swoją wartość. I tu znowu tylko tyle i aż tyle.

Mentoring jest procesem, w którym planujesz ścieżkę kariery w oparciu o swoje mocne strony. Oczywiście zidentyfikowanie słabych stron jest równie ważne. Ale w życiu nie chodzi o to, żeby cały czas się „podciągać”. Pielęgnuj swoje talenty. Nie zakopuj ich. Wspieraj się w ich rozwoju i wykorzystaj to, co masz w sobie najlepsze!

Rady moich mentorek są dla mnie bezcenne. Wiem, że mogę się do nich zwrócić o pomoc. Mentoring jest piękną relacją, również z tego względu, że mentee, czyli osoba mentorowana może być inspiracją dla mentora. Jak w każdej relacji, w tej również obowiązują określone zasady. Mentor pomaga, poświęca Ci swój czas, ale nie można tego nadużywać. Mentor jest drogowskazem, ale nie łączy Was pępowina. Uszanuj jego czas. Doceń zaangażowanie. Ale sprawczość pozostaw sobie. To Ty podejmujesz decyzje.

W dwóch kolejnych artykułach przedstawię historie mentoringu dziewczyn, które razem ze mną brały udział w III edycji programu mentoringowego Lean in STEM. Następnie dam Ci wskazówki czym się kierować wybierając mentora i z jakich programów mentoringowych warto korzystać w czasie studiów.

Jeśli podobał Ci się artykuł – wiesz co robić 🙂 A może masz już za sobą jakieś doświadczenia mentoringowe? Podziel się swoja historia  w komentarzu.

Autor: Anna Stanclik

Anna Stanclik
Pomysłodawczyni i założycielka portalu Lean Studying. Od 11 lat związana z jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w Polsce. Jako wykładowca lubi inspirować i wzbudzać zaangażowanie wśród swoich studentów. Jest zwolenniczką kreatywnego myślenia. Cechuje ją silne zorientowanie na generowanie niestandardowych rozwiązań.

Dodaj komentarz