Blog

To nie będzie zwykły wpis podróżniczy. Nie przeczytasz tu o tym jak piękne były miejsca, które odwiedzałam, gdzie warto pójść, co zwiedzić, co zobaczyć. Tym wpisem chciałabym Ci przekazać, jak ważna dla higieny życia, a przede wszystkim naszego umysłu jest zmiana otoczenia i standardu życia. Jak zmienia się postrzeganie świata, czyli punkt widzenia kiedy zgodnie z przysłowiem zmienimy punkt siedzenia.

1. Nie oceniaj / nie wyrażaj opinii na podstawie jednego zdarzenia

Na temat Polaków krąży wiele stereotypów. Słyszeliśmy już nie raz, że jak Polak to pijak, złodziej i cwaniak. A do tego wiecznie narzeka. Ale doskonale wiemy, że wszystko zależy od człowieka i nie warto oceniać ogółu na podstawie jednostki.

Kilka lat temu miałam okazję być w Pradze (czeskiej 🙂 ) na jednej ze swoich pierwszych konferencji naukowych. Któregoś wieczoru razem ze znajomymi wyszliśmy do pubu. Niestety obsługa była dla nas bardzo niemiła. Kiedy kelner usłyszał, że mówimy po polsku był opryskliwy, bardzo długo czekaliśmy na zamówienie, a na koniec okazało się, że musimy drugi raz zapłacić, ponieważ uznał, że nie pamięta, żeby przyjmował od nas wcześniej płatność.

Bardzo zirytowała mnie ta sytuacja i poczułam się wtedy jak intruz, persona non grata. Od tamtej pory zawsze mówiłam, że Czesi nas nie lubią. I odeszła mi ochota na wyjazdy do naszych sąsiadów.

Ok może faktycznie jest tak, że darzymy Czechów dużo większą sympatią niż oni nas. Ale kto powiedział, że każdy Czech nas nie lubi. Mogliśmy się o tym przekonać podczas naszego pierwszego wakacyjnego noclegu, który odbył się właśnie w Czechach. Nocowaliśmy oczywiście na kempingu, ale jego właściciel był dla nas bardzo miły. Było późno. Mimo to przygotował dla nas ciepły posiłek, poczęstował piwem i przede wszystkim naprowadził nas do tego miejsca. Szukaliśmy jego kempingu, ale nie mogliśmy tam trafić.

I teraz ktoś może powiedzieć: “No tak pomógł Wam, bo chciał zarobić”. Może i tak. Nie wiem jakie były jego intencje. Ale pomyśl – obsługa lokalu, w którym byłam ze znajomymi też mogła nas potraktować inaczej i przyczynić się do tego, że chcielibyśmy tam wrócić, a jednak tego nie zrobili 🙁

Ta sytuacja nauczyła mnie, że nie mogę generalizować. Bo nawet od reguły zawsze są jakieś odstępstwa i nie warto oceniać całej społeczności biorąc pod uwagę jedno zdarzenie.

2. Warto doceniać to co się ma, nawet jeśli może być lepiej

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy w swoim życiu narzekałam. Powtarzałam, że chciałabym mieć już swój własny dom, urządzony po mojemu. O i łóżko będę miała duże. A tak w ogóle moja sypialnia będzie piękna i będzie mi służyła oczywiście tylko do wypoczynku, a nie tak jak teraz jest jednocześnie sypialnią, biurem, garderobą, a nawet biblioteką. No i wiesz jak jest… kolega więcej zarabia bo jest facetem. Przyjaciółka ma dla mnie za mało czasu. Ktoś jest bardziej kreatywny, inny ma więcej szczęścia w miłości.

Powiem Ci, że dopiero na tym wyjeździe naprawdę mocno uświadomiłam sobie jak wiele mam i jak bardzo powinnam być za to wdzięczna.

Mój wielofunkcyjny pokój, rozkładane łóżko i wanna są nieziemskim luksusem w porównaniu do spania na małej koi, albo wąskiej kamperowej leżance. Do tego prysznice na kempingach. Prysznic to był dopiero luksus i jedna z najlepszych części dnia po spacerach w upale. Ale i tak nic nie zastąpi małej wanny we własnym mieszkaniu. No i zapomniałabym o najważniejszym – jestem niesamowicie wdzięczna za ludzi, którzy pojawiają się w moim życiu i towarzyszą mi w tych najbardziej istotnych momentach. Szczególe podziękowania dla mojego męża. Tak za niego jestem najbardziej wdzięczna <3 PS. I mimo zobaczenia tylu pięknych widoków i odwiedzenia wielu cudownych miejsc – to z powrotu do domu cieszyłam się jak dziecko 😛

3. Empatia w grupie – dla dobra ogółu poszerz swoje pudełko komfortu

Nawet jeśli kogoś bardzo lubisz, przebywanie z nim 24 godziny na dobę prędzej czy później zacznie działać Ci na nerwy. Gwarantuję 🙂 Chociażby dlatego, że jest to sytuacja nienaturalna. W codziennym życiu nie spędzasz z nikim całego dnia (no może poza sytuacją kiedy jesteś mamą i opiekujesz się maluszkiem lub w kilku innych wyjątkowych sytuacjach). Po paru dniach zaczynie Cię denerwować zachowanie innych, nadużywanie jakiegoś słowa, inne poglądy itd. To oczywiście działa w dwie strony. Ty też będziesz wkurzał innych. Dlatego życie w grupie nawet przez tak krótki czas jakim jest wyjazd wakacyjny uczy empatii i pokory. Dla dobra ogółu potrafisz się dostosować i czasem zjeść coś, czego nie lubisz, albo iść do jakiegoś miejsca, na co wcale nie masz ochoty. Wybaczasz to, że inni nie dają Ci spać, albo dziesiąty raz opowiadają tą samą historię 🙂 Podróże w większej grupie sprawiają, że stajemy się bardziej prospołeczni.

4. Stawiaj własne dobro ponad to co pomyślą o Tobie inni

Jedną z głównych atrakcji moich tegorocznych wakacji były żagle w Chorwacji. To nie był nasz pierwszy wyjazd na żagle, ani też pierwszy, podczas którego jedynym członkiem załogi nie potrafiącym pływać byłam ja 🙂 Woda była cudowna, po prostu lazur. Takiej wody nie da się zobaczyć w Polsce, a co dopiero się w takiej wykąpać. BAJKA! Podczas rejsu robiliśmy sobie przerwy na kąpiel w jakiejś zatoczce. Czyli zarzucamy kotwicę i cała załoga wskakuje do wody… no prawie cała. Bo co z tymi, którzy nie potrafią pływać? Czyli co ze MNĄ?

Jak to zwykle w takiej sytuacji bywa – miałam dwa wyjścia. Albo siedzę na łodzi i przyglądam się z bezpiecznej odległości jak inni korzystają z tego cudu natury, albo wchodzę do wody razem z nimi. Nie było mi łatwo. Strach przed otwartą wodą kontra moja ogromna chęć wejścia do tej wody. Bałam się okropnie. Nie potrafię pływać. A jeśli wejdę do wody to z pewnością nie poczuję gruntu pod nogami.

ZDECYDOWAŁAM SIĘ SPRÓBOWAĆ! Ubrana w kapok i koło ratunkowe przywiązane do łodzi powoli zeszłam do wody (nawet teraz kiedy o tym piszę czuję zażenowanie, no ale coś za coś 🙂 ). Dopiero za drugim razem odważyłam się puścić drabinki. Nawet sobie nie wyobrażasz jaki to był strach. Panika, kiedy oddalasz się za daleko i zapominasz o tym, że przecież masz tą cholerną linę, po której możesz się przyciągnąć.

Każde kolejne zejście do wody przychodziło mi coraz łatwiej. Miałam świadomość, że dla pozostałych to bardzo komiczny i niecodzienny widok. Ale ja tak mocno chciałam poczuć na własnej skórze jak to jest wykąpać się w takiej wodzie i zobaczyć co jest pod nią, że zupełnie przestałam się tym przejmować. Wręcz przeciwnie było mi bardzo miło, kiedy inni członkowie załogi pomagali mi przezwyciężyć strach. I wiesz co? Było warto! Warto było odpuścić, nie przejmować się jak wyglądam i co myślą o mnie inni. 

PS. Zaraz po powrocie zapisałam się na naukę pływania. Zaczynam od września. Trzymaj kciuki!

5. Daj swojej głowie się przewietrzyć, a zobaczysz jak wzrośnie Twoja produktywność

Wielu moich znajomych oraz rodzina wie, że jestem typem pracoholika. Czasami wręcz przesadzam, ponieważ biorę na siebie więcej niż jestem w stanie unieść. Chodzi tu oczywiście o czas. Bo jak wiadomo – doba nie jest z gumy. Do tego nie do końca potrafię odpoczywać. Wiele razy słyszałam, że nicnierobienie jest ok i nie dość, że to normalne to też zdrowe dla naszej głowy. Mózg też musi kiedyś odpocząć. Oczywiście podchodziłam do tego na zasadzie „taaaa… jasne”.

I powiem Ci, że po dwóch tygodniach w zasadzie bez telefonu i komputera, bez pracy i analizowania w głowie – byłam w szoku. Wróciłam do pracy pełna energii. Już nie mogłam się doczekać. Jestem wypoczęta i lepiej zorganizowana. Już pierwszego dnia po urlopie załatwiłam mnóstwo spraw, które długo odkładałam na później. Porządki w szafie i dokumentach zrobiłam 4 razy szybciej niż zwykle! MAGIA!

Zatem teraz jak sama przekonałam się na własnej skórze przyznaję i biję się w pierś – TAK! WYPOCZYNEK JEST POTRZEBNY!

Mam nadzieję, że podobają Ci się moje lekcje z podróży. Jeśli zechcesz podzielić się tutaj również swoimi doświadczeniami, będzie mi bardzo miło 🙂 Byłam z Tobą bardzo szczera i opisałam swoje słabości. Każdy je ma. Ale wiesz co? Dzięki temu wiem, że wszystko ze mną w porządku . Pozdrawiam Cię i do usłyszenia/zobaczenia wkrótce!

PS. I tak jak w tytule – Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂

Autor: Anna Stanclik

Anna Stanclik
Pomysłodawczyni i założycielka portalu Lean Studying. Od 11 lat związana z jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w Polsce. Jako wykładowca lubi inspirować i wzbudzać zaangażowanie wśród swoich studentów. Jest zwolenniczką kreatywnego myślenia. Cechuje ją silne zorientowanie na generowanie niestandardowych rozwiązań.

5 komentarzy

  • Gratuluję przełamania strachu z wejściem do wody. Fajnie, że się przełamałaś i bierzesz się za naukę pływania. Zawsze się przyda. I jaki przypływ radości i pewności siebie! Powodzenia! 🙂

  • Ania | lifebranding.pl

    Aniu, świetny wpis. Zdecydowanie podróże potrafią wiele nas nauczyć. Jednak by tego doświadczyć trzeba przestawić się na tryb pokory i “nie-hejtowania”. To są moje podstawowe narzędzia pozwalające na poznawanie nowych rzeczy w podróży, a ich ćwiczenie przydaje się później w codziennym życiu. Uważam, że hejt bierze się z tego, że postrzegamy innych przez pryzmat samego siebie. Mówimy, że ktoś powinien się zachować w dany sposób, oczywiście w taki jaki nam wydaje się słuszny. Jeśli jednak tego nie zrobił, to jesteśmy dla niego nieprzychylni. Gdy jadę do innego kraju, wyjątkowo mocno sobie o tym przypominam. Inne społeczeństwo ma inne przyzwyczajenia i to pozwala doskonalić zdolność tolerancji. Gdybym postrzegała inne społeczeństwa przez pryzmat polskiego społeczeństwa, to już na starcie zamykałaby, się na poznanie nowych rzeczy.

    Na przykład w tym roku byłam na Malcie. Jedną z większych różnic jest tam funkcjonowanie transportu publicznego. Tam jest normalne, że jak kierowca wie, że wpadnie w korki to rusza kilkanaście minut wcześniej z przystanku, by te korki ominąć. Standardem jest, że kierowca zmienia trasę, tylko dlatego by uniknąć utrudnień i dociera do miejsca docelowego inną drogą. Przystanki natomiast są umowne, w rzeczywistości przystanek jest tam gdzie zatrzyma się autobus. Z pozoru takie zachowanie wydaje się nie do pomyślenia. Będąc w Polsce potrafię wkurzać się, gdy autobus odjedzie minutę przed czasem. Jednak gdy włączę swoją “niehejterską” naturę, to widzę, że takie zachowanie ma sens. Niespinanie się, naprawdę robi nam dobrze w życiu. To Maltańczycy ze swoim podejściem wydają mi się szczęśliwszymi ludźmi, niż np. Japończycy, którzy są bardzo poukładani i dokładni, a jednocześnie mają niesamowicie wysoki współczynnik samobójstw.

    W skrócie, mi podróże pozwalają zanurzyć się w innym postrzeganiu, w innej kulturze i dzięki temu sami mogę czerpać z doświadczeń innych społeczności, a tym samym udoskonalać swoje życie 🙂

    • Anna Stanclik

      Aniu, a to ciekawe. O tym przyznam się nie słyszałam (transport publiczny na Malcie). Oczywiście masz absolutną rację 🙂 W naszym kraju pozostaje mi tylko uśmiechać się pod nosem kiedy ktoś przeklina kierowcę autobusu lub motorniczego, że nie otworzył mu drzwi, a on przecież “biegł”. Albo, kiedy przy przejściu dla pieszych niektórzy omal nie rozbijają pięścią przycisku kiedy wyraźnie jest na nim napisane “CZEKAJ”. A wystarczyłoby się chwilę zastanowić. Że przecież ktoś tą komunikację zorganizował w taki, a nie inny sposób. Że to “CZEKAJ” znaczy nic innego jak to, że trzeba chwilę poczekać i za chwilę światło zmieni się na zielone 🙂 PS> Swoją drogą przyznaję, że byłam mocno zirytowana, kiedy podczas konferencji w Dubaju czekaliśmy na autobus, który miał nas zabrać na wycieczkę 2 godziny. Okazało się jednak, że tam się czasem nikt nie przejmuje i jest to całkowicie normalne 😛 Dlatego wyjeżdżając w podróż trzeba wrzucić na luz. Tego samego czasem uczy mnie praca z ludźmi. Każdy jest inny, ma inny zakres tolerancji i inny wachlarz zachowań 🙂

  • Inspiracje dla szkoły

    Aniu, wspaniałe lekcje 🙂 A skok na głęboką wodę, wyborny!!!!!!!! Dzielna kobieta z Ciebie 🙂 Gratuluję tak mądrych wniosków! Każdy cudowny, niebanalny i bardzo potrzebny 🙂 Fajnie, że piszesz o tak prywatnych sprawach, wtedy takie lekcje mają podwójną siłę. I super, że mąż wygrywa z każdym i ze wszystkim 😉 Tak trzymaj!

Dodaj komentarz