Blog

Jestem pewna, że wiele razy myślałeś o tym jak będzie wyglądała Twoja pierwsza pełnoetatowa praca po studiach. Wyobrażałeś sobie swoje stanowisko pracy, współpracowników. Zastanawiałeś się jaki będzie Twój przyszły szef. A może poszedłeś o krok dalej i nosiłeś się z zamiarem otworzenia własnej działalności?

Podczas studiów przez długi czas w ogóle nie myślimy o tym, co będziemy robić, kiedy studia się skończą. Jeśli nawet pojawiają się takie myśli, to są tak odległe, że szybko się ich pozbywamy. W końcu jednak przychodzi taki moment, że trzeba zacząć myśleć o poszukiwaniu pracy. No właśnie i co wtedy? Zazwyczaj nie wiemy od czego zacząć. Ewentualnie dopiero wówczas pojawia się cudowne zjawisko iluminacji – olśnienie i uświadamiamy sobie, że o przyszłej pracy powinniśmy zacząć myśleć już dawno temu. Dlaczego zatem tego nie robimy?

Wyobrażenia vs rzeczywistość

To, że lubimy odkładać na później, czekać na idealny moment – wiadomo nie od dziś. Ale prokrastynacja to jedno, a nasze wyobrażenie na temat studiów i rynku pracy to już zupełnie inna kwestia. Bo jak wiemy wyobrażenia często nie zgrywają się z rzeczywistością. A my lubimy pozostawać w strefie wyobrażeń jak najdłużej 🙂

Idąc na studia jesteśmy przekonani, że po ich ukończeniu bez problemu znajdziemy wymarzoną pracę. Szkoła wbrew temu co mogłoby się wydawać, nie przygotowuje nas jednak do tego jak być przedsiębiorcą, jak zarządzać swoimi finansami, jak być kreatywnym. Wręcz przeciwnie. Zabija kreatywność, a wpaja szablonowe myślenie. Tak jest aż do etapu ukończenia szkoły średniej, gdzie egzamin dojrzałości też ma być zgodny z szablonem. Szkoła nie uczy nas podstawowych umiejętności, które przydadzą się nam w dorosłym życiu. Przedsiębiorczości, kreatywnego myślenia, odwagi, wyrażania opinii. Tego wszystkiego możesz nauczyć się dopiero na studiach, ale… No właśnie jest jedno „ale”. Jeśli będziesz traktować czas studiów jako po prostu kolejny etap edukacji, czyli chodzenie na zajęcia i odrabianie „lekcji” – nic z tego nie będzie. Uczelnia daje Ci ogromne możliwości, ale tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz.

Dlaczego o tym piszę? Czasem odnoszę wrażenie, że zarówno przyszli pracownicy jak i pracodawcy wyobrażają sobie studia jako taką taśmę produkcyjną. Wrzucamy maturzystę/absolwenta szkoły średniej i na końcu po 5 latach trwania procesu kształcenia wychodzi nam pracownik gotowy do wejścia na rynek pracy. Niestety to tak nie działa. System kształcenia nie jest w stanie dostosować oferty do bardzo szybko zmieniających się trendów nie tylko na rynku pracy, ale też do rozwijających się technologii i zmian gospodarczych. Dzisiaj zaczynasz studia. Za 5 lat przy dzisiejszym tempie rozwoju mogą powstać już inne zawody, o których teraz nie mamy pojęcia. Zatem NIE OCZEKUJ, że program studiów będzie aż tak elastyczny, a uczelnie będą zmieniać program kształcenia co roku.

Opracowanie planów zajęć dla danego kierunku studiów wymaga mnóstwa czasu. I jest to trudne zajęcie zarówno dla tych, którzy zajmują się jego ustalaniem jak i dla wykładowców. Mało kto się nad tym zastanawia, ale przygotowanie się wykładowcy do poprowadzenia nowych zajęć też wymaga czasu. Najpierw on sam musi zdobić niezbędną wiedzę. Następnie przygotować swoje zajęcia zgodnie z kartą przedmiotu i oczekiwanymi efektami kształcenia. Pierwsza „edycja” danego kursu zazwyczaj wymaga korekty i udoskonalenia. To całkowicie normalne. Dotyczy to zwłaszcza młodych pracowników naukowo – dydaktycznych, którzy dopiero zaczynają swoją karierę na uczelni.

Jakie są oczekiwania pracodawców?

Prowadząc platformę Lean Studying skupiam się przede wszystkim na poznawaniu oczekiwań studentów i pracodawców. Wszystko po to, aby każdy mógł znaleźć to, czego szuka. Student wymarzoną pracę, a pracodawca lojalnego, kreatywnego, dobrego pracownika, który wpasuje się w kulturę organizacyjną firmy i będzie przynosił mu realne zyski.

Podczas jednej z edycji Targów Pracy – Career Expo, które odbywały się we Wrocławiu, miałam okazję porozmawiać z pracodawcami na temat tego, co im się podoba w pracownikach młodego pokolenia, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Ale zapytałam również o problemy pojawiające się podczas rekrutacji. Jeden z pracodawców branży IT powiedział, że bardzo zależy mu na kandydatach mających wiedzę i umiejętności, którzy są przygotowani do zawodu. Niestety ich firma ma naprawdę ogromny problem, żeby takiego pracownika znaleźć. Jeśli już kandydaci mają wiedzę, to nie potrafią jej zastosować (Nie może w tym miejscu zabraknąć mojego wtrącenia 🙂 – praktyka, praktyka, i jeszcze raz praktyka – przypomnij sobie mój wcześniejszy wpis o przekuwaniu teorii w praktykę; możesz go przeczytać tutaj).

Większość pracodawców uważa, że coraz ciężej jest im znaleźć odpowiedniego pracownika do firmy. Często decydują się na zatrudnienie osoby, która nie do końca spełnia ich oczekiwania, ponieważ nie mogą znaleźć nikogo lepszego. Rekruterzy wspominają o roszczeniowej postawie kandydatów i wygórowanych oczekiwaniach oraz braku przygotowania absolwentów do pracy.

Jednym słowem pracodawca szuka talentów, kogoś kto już podczas studiów daje z siebie coś więcej niż niezbędne minimum. Idealny kandydat to taki, który interesuje się swoim zawodem, rozwija się w danej dziedzinie również poza uczelnią. Stara się być praktykiem. Mimo dużej konkurencji wśród kandydatów, znalezienie tego odpowiedniego nie jest wcale takie proste, ponieważ zdecydowana większość z nich reprezentuje bardzo podobny poziom.

Wiele firm chętnie uczestniczy w targach pracy, spotkaniach ze studentami, ponieważ dbają one o swój wizerunek jako dobrego, godnego uwagi pracodawcy w oczach kandydatów – EMPLOYER BRANDING. Pracodawcy chcą przyciągnąć najlepszych pracowników – TALENTY oraz są w stanie zapłacić im dobre pieniądze w zamian za zaangażowanie w pracę i chęć rozwoju.

Czy każdy z kandydatów aplikujących na dane stanowisko nie spełnia oczekiwań? Oczywiście, że nie! W naszym kraju nie brakuje talentów. Brakuje nam jednak pewności siebie i odpowiedniego przygotowania, żeby ten nasz talent odpowiednio zaprezentować i na tyle atrakcyjnie, aby pracodawca nas zatrudnił 🙂

Czego najbardziej oczekuje pracodawca od kandydata?

Z rozmów przeprowadzanych z pracodawcami oraz rekruterami wynika, że pierwszą najbardziej pożądaną „kompetencją” jest cytuję: „Żeby im się chciało chcieć”. Kandydaci zwłaszcza Ci dopiero wchodzący na rynek pracy mają bardzo wysokie oczekiwania, w stosunku do wynagrodzenia, sprzętu, na którym będą pracować oraz innych dodatków, które mają ułatwić im pracę. Bardzo często są to osoby bez doświadczenia i nie posiadające zbyt wiele do zaoferowania pracodawcy. Z czego może wynikać taka postawa? Zapewne z tego, że dziś świat jest nadzwyczaj szybki. Młodzi ludzie żyją i oczekują profitów bardzo szybko. Wszystko dziś jest insta. W czasach, kiedy ja zaczynałam studia normalnym było to, że aby dorobić się pewnego standardu życia i wynagrodzenia – potrzeba czasu i ciężkiej pracy. Dziś nikt nie chce czekać. Od razu oczekujemy luksusów. Niekiedy słyszę kiedy młodzi ludzie mówią, że nie będą pracować za darmo lub za bardzo małe pieniądze (darmowe praktyki). Pamiętajmy jednak, że zaczynając przygodę z pracą – doświadczenie zdobyte w renomowanej firmie jest bezcenne w kontekście naszej przyszłej kariery zawodowej.

Jeśli nie posiadasz doświadczenia to skup się przede wszystkim na tej kwestii. Zacznij się o to doświadczenie starać. Niech to będzie Twój priorytet! Jeśli chcesz rozdawać karty, najpierw musisz je mieć!

A czego pracodawcy nie lubią?

Pracodawcy nie lubią tzw. skoczków, czyli osób, które bardzo często zmieniają pracę, skacząc od firmy do firmy. Dlaczego? Ponieważ tak jak wcześniej wspomniałam wyszkolenie pracownika i wprowadzenie go do pracy na danym stanowisku kosztuje pracodawcę bardzo dużo czasu i pieniędzy.

Zbyt duża stabilność również nie jest mile widziana. Jeśli ktoś pracuje bardzo długo w jednej firmie, na tym samym stanowisku – bez awansu, to znaczy, że taka osoba się nie rozwija i traktuje swoją pracę jako „ciepłą posadkę”.

Czego szuka kandydat u przyszłego pracodawcy?

Pracownik, czy kandydat na rynku pracy, jeśli potrafi sprecyzować swoje oczekiwania i wie jakiej pracy szuka (a z tym też bywa różnie 🙂 ) chce się wyróżniać, czyli marzy o byciu konkurencyjnym. Bardzo często wspomina o możliwości rozwoju i zarabianiu dużych pieniędzy. Te wysokie zarobki biorą się z przekonania “Skończyłem studia, zatem muszę dużo zarabiać”. Tylko problem polega na tym, że każdy lub prawie każdy student myśli dokładnie tak samo – “Jestem inżynierem/ jestem magistrem – należy mi się”. Wykształcenie jest bardzo cenne w oczach pracodawcy, ale pamiętaj, że on zapłaci Ci za umiejętności lub jeśli nie do końca są takie, jakich oczekuje – za chęć zdobywania tych umiejętności – NIE ZA DYPLOM!

Pracodawca jest w stanie Cię wyszkolić, zapłacić wysokie wynagrodzenie, ale tylko wówczas kiedy zobaczy, że faktycznie dajesz mu wartość, że przynosisz mu zysk. A Twoja obecność w firmie naprawdę robi różnicę.

Student jest przekonany, że aby się wyróżnić potrzeba jakiś supertajnych mocy 🙂 Nie. Nie trzeba. Wystarczy się po prostu do tego odpowiednio przygotować. Niewielka część kandydatów tak naprawdę wie czego chce, jakiej pracy szuka, jaka kultura firmy im odpowiada. I w tym właśnie tkwi największy problem. W niewiedzy na temat tego co sam mogę zaoferować i czego oczekuję w zamian.

Po wielu rozmowach jakie przeprowadziłam z kandydatami na rynek pracy oraz pracodawcami i rekruterami, doszłam do wniosku, że jedni i drudzy tak naprawdę chcą dokładnie tego samego.

Jeśli już wiemy, że jedni i drudzy mają dokładnie te same cele, to gdzie leży problem? Dlaczego kandydat nie może znaleźć wymarzonej pracy, a pracodawca narzeka na brak kompetencji i słabe przygotowanie kandydata do zawodu? I wreszcie co sprawia, że decyduje się na wybór konkretnego kandydata spośród tylu podobnych ofert?

Potrzymam Cię jeszcze trochę w niepewności 🙂 O tym w kolejnym wpisie. Jeśli masz jakieś pytania – napisz je w komentarzu. Podobał Ci się ten tekst – podaj dalej 🙂

Zapraszam Cie również do kontaktu ze mną. Jeśli potrzebujesz konsultacji, porady –  pisz na kontakt@leanstudying.pl

Autor: Anna Stanclik

Anna Stanclik
Pomysłodawczyni i założycielka portalu Lean Studying. Od 11 lat związana z jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych w Polsce. Jako wykładowca lubi inspirować i wzbudzać zaangażowanie wśród swoich studentów. Jest zwolenniczką kreatywnego myślenia. Cechuje ją silne zorientowanie na generowanie niestandardowych rozwiązań.

14 komentarzy

  • Mamazwadaserca.pl

    Niestety corwz czesciej jest tak ze po studiach mamy od rwzu mieć 10 lat doswoadczenia umiec 3 jezyki biegle a kolejne 3 na poziomie komunikatywnym.. dlatego codaz czesniej wybieramy te prace do ktorej nas po prostu przyja zamiast tej naszej wymarzonej… a co to za zycie w korporacji gdzie nie czujemy tego w ogole? Powinni wprowadzic zajecia przedsiebiorczosci juz w gimnazjach. Moze cos dzieciaki by wyniisly z tego.

  • Marlena Puchalska-Zaguła

    Ja bardzo dobrze wiedziałam czego chcę i przygotowywałam się do pracy jeszcze w trakcie studiów. Jednak w życiu różnie bywa – urodziłam dziecko, zmieniły mi się priorytety, więc wystartowałam z własną firmą 🙂 Studiowałam dwa kierunki, mocno od siebie różne i podejście studentów zarówno do nauki, pracy jak i zdobywania dodatkowej wiedzy i praktyki też bardzo się różniło.

  • Inspiracje dla szkoły

    Aniu, stworzyłaś kolejny bardzo cenny wpis. “Żeby im się chciało chcieć” – cudne! I jakie prawdziwe 🙂 Umiejętności i postawa są o wiele cenniejsze od sterty certyfikatów i dyplomów. Gdybym ja była pracodawcą, zorganizowałabym rekrutację od tyłu. Najpierw chciałabym zobaczyć człowieka w akcji, a w drugim etapie jego kwalifikacje. Może ryzykowne ale szkoły i kursy można nadrobić, a wypracowanie odpowiedniej postawy jest dla wielu poza zasięgiem.

  • Ania | lifebranding.pl

    Może romantycznie, ale myślę, że szukanie pracy i szukanie pracowników jest jak szukanie drugiej połówki. Chodzi przecież o to by znaleźć kogoś ze wspólnym celem, kto będzie spędzał z Tobą, może nie całe życie, ale 1/4 tygodnia 😉 Niestety CV i listy motywacyjne nie sprzyjają temu romansowi. Dlatego tak bardzo cieszę się gdy pojawiają się alternatywne formy szukania pracowników. Kandydat ma możliwość zaprezentowania się w inny niż standardowo przyjęty sposób. Na swoim blogu planuję niebawem opisać case study jednej z takich rekrutacji 😉

    • Anna Stanclik

      Ania czekam z niecierpliwością na ten wpis 🙂 Ja również uważam, że bez chemii między kandydatem/pracownikiem, a pracodawcą nawet najlepsze kwalifikacje nie dadzą rady 🙂

      • Ania | lifebranding.pl

        W takim razie odezwę się jak tylko wpis się pojawi 🙂

      • Ania | lifebranding.pl

        Zgodnie z obietnicą podsyłam artykuł https://lifebranding.pl/zalety-i-wady-rekrutacji-bez-cv/ Choć przyznaję, że ilość materiału przerosła moje oczekiwania i powstanie cały cykl dotyczący alternatywnych form szukania pracowników. Na razie na tym jednym przykładzie, ale mam nadzieję, że w przyszłości takich przykładów będzie więcej i materiału do pisania mi nie zabraknie 😉

  • Łukasz Ferenc - poprostulukasz.pl

    Świetny wpis, akurat w temacie, który od paru już lat jest mi bliski. O produkcji studentów uświadomił mnie świetny wykład Kena Robinsona o zmianie paradygmatów edukacji gdzie tłumaczy jak obecny system został wymyślony przed dziesięcioleciami w kompletnie innych czasach. Dzisiaj on już się nie sprawdza.

    Studia i ich wartość to niestety spadek z czasów komunistycznych. Moi rodzice powtarzali mi nieustannie: ucz się, miej dobre stopnie, studia oznaczają dobrą pracę. Nie winię ich, bo żyli w latach 80-tych, ale gdybym się nie obudził gdzieś po drodze, nie oglądał TEDów i innych to pewnie byłbym teraz bezrobotny i sfrustrowany. Oprócz tego studia dodają arogancji, bo przecież jestem magistrem czyż nie? Należy mi się, bo tak mi obiecali (rodzice, rodzina).

    Moim zdaniem entuzjazm, krytyczne myślenie i kreatywność dają dużo więcej niż umiejętności twarde i wykształcenie. Staram się tego ponownie nauczyć i jestem zadziwiony efektami. Twój blog jest bardzo przydatny i uświadamiający. Żeby tylko ludzie jeszcze chcieli go czytać i spróbować myśleć to byłoby idealnie. 🙂

    Pozdrawiam!

    • Anna Stanclik

      “Twój blog jest bardzo przydatny i uświadamiający. Żeby tylko ludzie jeszcze chcieli go czytać i spróbować myśleć to byłoby idealnie. ?” Taki własnie jest mój cel. Napisałeś świetny komentarz. Ja pracuję w “systemie”, przeszłam prawie wszystkie możliwe ścieżki edukacji. Wiem, że studia to nie wszystko i bardzo bym chciała, żeby młodzi ludzie również to zrozumieli. Będę się starała ich do tego przekonać. Dlatego powstał Lean Studying 🙂 Dziękuję za komentarz i mam nadzieje, że takich osób jak Ty – z taką świadomością będzie coraz więcej 🙂 Również pozdrawiam 🙂

  • Ani - Liberal Rebel

    Bardzo się cieszę, że piszesz o szkole, która oprócz tego, że nie uczy nas praktycznych umiejętności, to jeszcze niszczy w nas ciekawość i talenty…
    Ja zdecydowałam się na studia (psychologię) dopiero jakieś 9 lat po ukończeniu szkoły średniej. I to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Teraz studia traktuję jako świetną możliwość, by czegoś się nauczyć, a nie tylko jako “odrabianie lekcji”, jak to ładnie ujęłaś 😉
    Pracodawca szuka człowieka z pasją… do życia. Potrzeba nam więcej takich artykułów, by przestać w końcu produkować kolejnych ‘robotów’, tylko ludzi świadomych, samodzielnie myślących i odważnych, by podążać za własnymi ideami.
    Dzięki 🙂

  • Mysle, ze blogi takie jak twoj i liczne raporty i artykuly na temat tego co pracodawcy oferuja w stosunku do tego co swiezo upieczeni magistrzy oczekuja sa bardzo przydatne. Mam nadzieje, ze sklaniaja studentow do myslenia i zastanawiania sie nad swoja kariera nieco wczesniej niz w momencie zlozenia pracy dyplomowej! 🙂 Niestety ciezko mi sie zgodzic z tym, ze niektore staze po prostu musza byc bezplatne. Przykro mi byblo gdy widzialam osoby, ktore naprawde chcialy zrobic staz w jakiejs konkretnej firmie (niestety bezplatny), ale ze wzgledu na swoja sytuacje finansowa musialy pracowac praktycznie na caly etat (bedac na dziennych studiach) aby sie utrzymac. Gdyby staze byly traktowane jako praca byloby to znacznie bardziej fair w stosunku do studentow. W koncu mimo ze ‘przekladaja papiery’ czy ‘klepia Excela’, to jednak poswiecaja swoj czas, zeby bardziej doswiadczeni pracownicy mogli zajac sie czyms innym 🙂 Zgodze sie jednak z tym, ze studenci tez powinni troche ostudzic swoje emocje i oczekiwania wobec pierwszej pracy i zrozumiec, ze umiejetnosci np. zarzadzania ludzmi nabywa sie w raz z doswiadczeniem, a nie poprzez ksiazki. Warto miec doswiadczenia ‘bycia zarzadzanym’ zanim wskoczy sie na menadzerskie stanowiska.

  • Super blog, cieszę się, że w sumie przypadkiem do Ciebie trafiłam, ale trafiłam 🙂 Poruszasz ważne tematy, które każdy powinien przeczytać bez względu na wiek, płeć i czym się zajmuje…:) i się nad tym zastanowić, wyciągnąć wnioski!

Dodaj komentarz