Blog

Wyobrażałeś sobie kiedyś, że stoisz na podium i słyszysz Mazurka Dąbrowskiego? Emocje, łzy, duma, zagłuszające oklaski. Moment chwały. Przeszło Ci kiedyś przez myśl: Też bym tak chciał?

Mnie wielokrotnie. Zwłaszcza, gdy w dzieciństwie oglądałam relacje z łyżwiarstwa figurowego czy fotorelacje z maratonów.

Zaledwie kilka lat temu zdałam sobie sprawę, że karmię się kłamstwami. Nie tyle mrzonkami, co kłamstwami. Ja wtedy tego tak naprawdę nie pragnęłam. Tak naprawdę, czyli w całości, od korzenia po owoce.

W naszej polskiej mentalności bardzo głęboko mamy wpojone zamiłowanie do romantycznych zrywów i fragmentarycznej refleksji nad historią. Lubimy pamiętać tylko momenty chwały. Takich też wciąż oczekujemy, zapominając, że za każdą taką chwilą stoi ciężka codzienność.

Te kilka minut, gdy inni Cię podziwiają, a Ty czujesz dumę jest w rzeczywistości utkane z łez, samotnej walki, codziennej rezygnacji z łatwiejszych rozwiązań, społecznego niezrozumienia.

Ta chwila, której wszyscy zazdroszczą to czubek góry lodowej, na którą większość nawet nie próbuje wejść. Ale prawie każdy myśli sobie „też bym tak chciał!”.

Naprawdę?

Cena marzeń

Chciałbyś biegać w deszczu, kiedy wszyscy śpią w ciepłej pościeli? Chciałbyś pić wodę i jeść sałatkę warzywną, gdy Twoja rodzina świętuje tak po naszemu, po polsku? Chciałbyś regularnie słyszeć wspierające teksty pt. „Po co ty to w ogóle robisz? Inni się tak nie katują i żyją? Nie możesz tak normalnie? Daj spokój, wszystko jest dla ludzi.” Chciałbyś przez kilka lat oszczędzać każdy grosz, aby go inwestować w swój rozwój lub jakieś drobne inwestycje, zamiast od razu odczuwać wyraźną poprawę życiowego standardu, na co przecież tak ciężko pracujesz? Chciałbyś porzucić bezpieczną pracę na etacie, aby codziennie budować coś swojego, ryzykować i brać pełną odpowiedzialność za każde niepowodzenie?

„Jeśli Twoje pragnienie nie zostało spełnione, to oznacza, że jeszcze nie zapłaciłeś.”

Polecam Ci przeczytać krótką metaforę pewnego sklepu opisaną we wpisie Małgosi Dawid – Mróz Ile kosztują Twoje marzenia?  Pięknie, ale bardzo dobitnie pokazuje cenę marzeń i fakt, że tylko nieliczni je realizują.

3m ludzkości

Bo każdy chciałby być mistrzem, milionerem, miss świata – takie 3m ludzkości, ale tylko nieliczni są w stanie zapłacić cenę. Bo ukochaliśmy momenty zwycięstwa, zapominając, że one istnieją tylko dzięki szarej prozie mechanicznych nawyków. Z premedytacją użyłam tautologii, aby podkreślić ten bezduszny, nieromantyczny, nieznoszący ludzkich wymówek i wyjątkowych okoliczności wymiar bycia zwycięzcą. Nie każdego stać na taką pracę.

Bycie szczęśliwym romantykiem wymaga pracy. Prawdziwy bohater romantyczny to taki nieszczęśliwy, niespełniony. Nasza kultura niestety wylansowała miłość romantyczną do takiego poziomu, że o tym chorym uczuciu marzy co drugi Polak. A gdy przyjrzymy się nieco bliżej, nie jakoś bardzo, ale chociaż troszkę, to naszym oczom ukaże się obraz bardzo nieszczęśliwych, samotnych ludzi. Patrz: Werter. Jednak większość niestety ulega masowej ułudzie i dąży do czegoś, czego w zasadzie nie ma.

Podobnie jest z romantycznym spełnianiem swoich marzeń. Nie ma czegoś takiego. To oksymoron! Spełnione marzenia to owoc ciężkiej harówy! Tylko w słowniku „marzenia” leżą przed „pracą”. Przykład? Zapomnij o tym, że pisanie książki jest romantycznym doznaniem, to codzienna praca nad każdym kawałkiem tekstu. To wstawanie wtedy, gdy wszyscy w domu jeszcze śpią, aby móc popracować w ciszy. Nie ma czegoś takiego jak wena spływająca nagle, która załatwi Ci gotowy pomysł na książkę. Zapomnij o tym, że posiadanie własnej firmy to niczym nieograniczona wolność. To praca 24h na dobę, przede wszystkim nad samym sobą, nad własnymi przekonaniami, nad coraz sprawniejszą organizacją, nad swoim lenistwem, nad działaniem mimo opinii publicznej.

Na każde wielkie marzenie składa się ileś dziesiąt czy set kroków. I tak należy podejść do jego spełniania. To droga. Wyznaczasz cel, patrzysz na mapę, wytyczasz drogę, dzielisz ją na etapy i jedziesz z koksem. W słońcu, w deszczu, w samotności, w zdrowiu i chorobie – codziennie małymi krokami dążysz do celu. I dzieje się coś niesamowitego, droga weryfikuje Twój cel. Jeśli odpadniesz, to znaczy, że on nie był Twój, albo nie ten czas. I co wtedy? Zaczynasz od nowa. Zastanawiasz się, czy naprawdę pragniesz tego od korzeni po owoce. Jeśli tak, zmieniasz trasę albo zmniejszasz kroki. A o tym, napiszę Ci już następnym razem.

Autorka tekstu: Katarzyna Skolimowska

Polonistka z doświadczeniem zawodowym we wszystkich typach szkół, instruktorka szkolnych zajęć teatralnych, opiekunka klubów wolontariusza. Dziennikarka magazynu dla wychowawców „ Sygnał”. Autorka bloga www.inspiracjedlaszkoly.pl i właścicielka marki FitEdukacja. Inicjatorka oddolnego ruchu edukacyjnego „FitEdukacja – Zdrowy wymiar edukacji”, który ma na celu wprowadzenie do polskich szkół edukacji dla zdrowia (w tym edukacji do ruchu i poprzez ruch oraz dietę dla mózgu). Jej misją jest także rozprzestrzenianie idei rozwijania kompetencji miękkich od najmłodszych lat. Pomysłodawczyni i współautorka nowoczesnego podręcznika dla wychowawców „Wychowanie do osobistego rozwoju” (cz.1. i cz.2.). Prywatnie żona oraz mama trzy letniej Oliwki.

1 komentarz

  • Wyjęłaś mi to z głowy , Kasiu. Czasami w to wątpię i nie działam tak, aby rozwijać się. Jednak mimo tej sinusoidy idę do przodu. Twoje przemyślenia trafiły w odpowiedni moment…

Dodaj komentarz